Przylądek Rozewie

Autor: Łukasz Wieczorek

Opublikowany: 04.12.06

W znanym pod nazwą Rosenhoupt (wg innych źródeł: Rosehaupt) punkcie juz w zamierzchłych czasach zapalano ogień mający ułatwić rybakom orientację w trakcie połowów na Bałtyku. Na przylądku Rozewie, który jest najdalej na północ wysuniętym punktem w Polsce, już pod koniec XVII wieku stała latarnia morska.

Niestety, po rozbiorach Polski na pruskim wybrzeżu nie paliło się żadne światło nawigacyjne. Rozbłysło ono ponownie dopiero wtedy, gdy tuż przy Rozewiu doszło do kilku katastrof morskich (np. podczas sztormu w 1807 r. rozbiło się tu 14 francuskich statków).

Stara latarnia nie spełniała już jednak swojej funkcji, dlatego w połowie XIX wieku wzniesiono nową, wysoką na 21 metrów, z 15 nowoczesnymi lampami Arganda. W czasie modernizacji pod koniec XIX stulecia budowlę wyposażono w specjalistyczny aparat Fresnela, ustanowiono też trzyosobową załogę.

Kiedy w Czołpinie koło £eby wybudowano podobną latarnię, aby odróżnić jej Światło od znajdującej się na Rozewiu, około 200 metrów na zachód od istniejącej wzniesiono drugą. Później te starszą unowocześniono i podwyższając prawie o 13 metrów, ustalono jako główne światło nawigacyjne dla tego regionu.

Latarnia morska na przylądku Rozewie posiada najnowocześniejsza aparaturę składającą się z dwóch paneli po 20 reflektorów każdy. Zasięg jej światła wynosi 26 mil morskich, to jest ok. 48 km. W czasie mgły nawigację ułatwia specjalny buczek mgłowy. tzw. nautofon, nadający alfabetem Morse’a literę R (jak Rozewie). Zespół dwóch latarni (z tego jednej czynnej do dziś) stojących na rozewskim cyplu chroni obecnie przed działaniem morza długa na 800 metrów betonowa opaska.

Latarnię na Rozewiu rozsławił Stefan Żeromski, którego imię dziś ona nosi. Wedle tradycji pisarz przebywał tu w latach 1920-1924 podczas pisania powieści Wiatr od morza. Jego izbę można oglądać tuż obok utworzonego w 1963 roku Muzeum Latarnictwa.

Galeria zdjęć

Komentarze