Katedra św. Łazarza w Trogirze

Autor: Rafał Szostak

Opublikowany: 01.09.09

Okrzyknięta najpiękniejszym przykładem dalmatyńskiego renesansu, ale jej elementy gotyckie i romańskie wcale nie są gorsze. Katedra św. Lovre (Łazarza), to niewątpliwie najcenniejszy zabytek nie tylko Trogiru, ale całej Chorwacji.

Budowano ją przez cztery wieki. Nie jest najstarszą świątynią w tym miejscu. Był tu kościół, ale został doszczętnie zniszczony wraz z całym miastem podczas ataku arabskich piratów w 1123 roku. Budowę zaczęto w 1193 roku. Z tego okresu pochodzi najstarsza część katedry, południowy portal. W 1240 roku urodzony w Trogirze mistrz Radovan ukończył główny, zachodni portal. Tupetu mu nie brakowało. Ówcześni artyści zwykle nie sygnowali swoich dzieł, a jeśli nawet, to oszczędnie. A Radovan wprost napisał, a raczej wykuł w kamieniu, że to dzieło mistrza Radovana, najlepszego w swoim fachu...

Ale patrząc na portal wiemy, że mistrz może był i chwalipiętą, ale miał ku temu powody. To jest naprawdę majstersztyk. Wejścia bronią dwa lwy św. Marka. Nad nimi Adam i Ewa wstydliwie okrywają swoją nagość. Obok nich postaci symbolizujące miesiące oraz rzeźby zajęć mieszkańców. Łuk nad wejściem do katedry ozdabiają sceny z życia Jezusa, począwszy od Zwiastowania po Wniebowstąpienie. Centralna część zajmuje płaskorzeźba narodzenia Jezusa. Całość podpierają wyraźnie zmęczeni Arabowie i Żydzi, najbardziej znienawidzone nacje tej części Europy. I tacy mają być; portal symbolizuje wszak triumf chrześcijaństwa.

Były to co prawda czasy panowania węgierskiego (unia personalna), ale dalmatyńska część Chorwacji była zapatrzona w leżące po drugiej stronie Adriatyku Italię, zwłaszcza szybko rosnącą w siłę kupiecką Wenecję. I dlatego romańskie elementy jako żywo przypominają to miasto. Już na pierwszy rzut oka świadczą o tych charakterystyczne lwy św. Marka, broniące wejścia do katedry, zbudowanej w typowej formie trzynawowej bazyliki. Romańskiej oczywiście.

Dzwonnicę, będącą symbolem Trogiru, zaczęto budować w 1400 roku, w stylu gotyckim. Taka jest dolna kondygnacja. Druga jest zbudowana w szczytowej, finezyjnej formie gotyku weneckiego. A część najwyższa to klasyczny renesans. Ale to nie koniec. Budowę zakończono wszakże w 1598 roku, kiedy dominował barok. I w dzwonnicy można dostrzec elementy baroku; cztery postaci u podstawy piramidalnego dachu mają typowe dla baroku ekspresyjne pozy. Wieża ma 47 metrów wysokości i wyraźnie góruje nad miastem.

Ale to nie ona, ani najstarsza, romańska część, ani gotycka większość budowli jest najcenniejszym zabytkiem, ale renesansowa kaplica bł. Ivana Ursini. W kaplicy znajduje się sarkofag patrona Trogiru, biskupa bł. Ivana Ursini (1062-1111). Pochodził z możnego włoskiego rodu. Był wysłannikiem papieskim do Trogiru, potem mianowany biskupem. Ursini nie chciał tej godności, ale ją przyjął. Jeszcze za życia ujął mieszkańców niesamowita skromnością i łagodnością. Był też niesamowitym wręcz negocjatorem. Jego zdolności rozwiązywania wszelkich możliwych kłótni i awantur były wręcz legendarne. Nic więc dziwnego, że po śmierci i uznaniu za błogosławionego mieszkańcy Trogiru awansowali go na patrona miasta i umieścili w herbie.

Renesansowa kaplica jest dziełem Mikołaja z Florencji (Nikola Firentinac). Budował ją aż 29 lat, od 1468 do 1497 roku. A to dlatego, że w międzyczasie dostał lepszą fuchę, budowniczego katedry w Szybeniku. Ale czas sprzyjał mistrzowi. Nowy styl rozwijał się i Mikołaj zbudował wręcz modelowy przykład renesansu, podobnie jak u nas kaplica zygmuntowska na Wawelu.

Nie mniej ciekawe jest wnętrze zasadniczej katedry. Trzynastowieczna ośmioboczna ambona, gotyckie drewniane stalle, kamienna chrzcielnica z 1464 roku, tryptyk z kości słoniowej itp.

Katedra stoi na głównym rynku miasta, noszącym imię... Jana Pawła II (Trg Ivana Pavla II). W Polsce nie zdarzyło się, by historyczne miejsce nazwano imieniem papieża Polaka. W Chorwacji oprócz Trogiru imię Jana Pawła II nosi jeszcze m. in. plac w starej dzielnicy Szybenika oraz place i ulice w wielu miastach.

Galeria zdjęć

Google Maps

Komentarze