Toba

Autor: Rafał Szostak

Opublikowany: 19.11.09

Niewiele brakowało, a za jego sprawą ludzie znikliby z powierzchni ziemi. Katastrofalna epoka lodowa wywołana przez wybuch wulkanu Toba spowodowała wymarcie zdecydowanej większości hominidów. Zostało zaledwie kilka tysięcy małpoludów, z których potem rozwinęła się rasa ludzka.

Bo Toba to był potężny wulkan, nieporównywalny z żadnym istniejącym czynnym. Nie musiał być wysoki. Bo superwulkan to nie wysoki, dymiący stożek, lecz gotujący się kilka kilometrów pod ziemią kocioł z lawą. Kilkunastoma tysiącami kilometrów sześciennych magmy. Potężny wybuch St. Helens wyrzucił w powietrze zaledwie 1,2 kilometra sześciennego materiału. Katastrofalny wybuch Krakatau w 1883 roku wyrzucił w powietrze 46 kilometrów sześciennych magmy, skał, pyłów i gazów, a Santorini, który zniszczył cywilizację minojską – 60 kilometrów sześciennych. Można sobie wyobrazić, co będzie, gdy w superwulkanie ciśnienie rozpalonej magmy rozerwie ziemię...

Superwulkan zachowuje się cicho. Ot, niegroźne, acz widowiskowe gejzery, fumarole (gorące gazy i para) i solfatary (mniej gorące gazy i para). I to wszystko. Ale nie musi być nawet to. Bo superwulkan nie musi wybuchnąć. Magma może na tyle ostygnąć, że przestanie zagrażać, a z czasem zamieni się w batolit, gigantyczny głaz. Najbardziej znanym, ale małym batolitem jest skała Pół Katedry w Yosemite.

Ale gdy już wybuchnie, skutki zawsze są straszne. Nawrót epoki lodowcowej, jak w przypadku Toby to norma. Superwulkan na Syberii, prawdopodobnie gdzieś w okolicach Norylska zakończył erę paleozoiczną. Katastrofalne zimno spowodowało ogromne wymieranie, które otworzyło drogę dinozaurom ery mezozoicznej.

Ale skąd takie zimno? Nie tylko z powodu pyłów. Zresztą pyły polatają i zaraz opadną. Znacznie niebezpieczniejsze są tlenki siarki. Ulatują w stratosferę, łączą się z woda tworząc kwas siarkowy. Jego mgiełka przez wiele lat unosi się i odbija promienie słoneczne. I to właśnie one są głównymi sprawcami długotrwałych epok lodowych.

Toba zapewne nie był zbyt wysoki, może coś około tysiąca metrów. To niewiele, zważywszy, że w tym samym pasmie górskim Barisan są tak potężne wulkany jak Merapi (2891 m) czy Kerintiji (3805 m). W zasadzie całe ciągnące się wzdłuż zachodniego wybrzeża Sumatry, długie na 1,7 tys. km pasmo to rząd kilkudziesięciu wulkanów. I wśród nich to, co pozostało po Tobie; niewielkie wzgórze, a na 911 metrach nad poziomem morza jezioro o tej samej nazwie, wypełniające krater wygasłego dziś wulkanu w północnej części Sumatry. Co do jego danych nie ma zgodności. Źródła polskie mówią, że ma powierzchnię 1940 km kw co sytuuje je na 27. miejscu listy największych jezior Azji. A że krater był potężny, wymiary jeziora to 100 na 34 km, to i głębokość 529 jest imponująca. To jedenaste co do głębokości jezioro świata. Z kolei źródła anglosaskie mówią o głębokości 505 metrów a powierzchni 1130 km kw. Skąd taka wielka rozbieżność? Ano stąd, że Polacy doliczyli potężną wyspę Samosir, 640 km kw. (lub 630 km kw. według źródeł zachodnich), zajmującą ponad jedna trzecią powierzchni całego jeziora.

Około 75 tysięcy lat temu, kiedy na Ziemi zostały już tylko trzy (według dzisiejszej wiedzy) gatunki ludzi (człowiek rozumny, neandertalczyk i człowiek z Flores). Człowiek potrafił nie tylko mówić i myśleć, ale i wykonywać z krzemienia narzędzia i broń, a ozdoby ze wszystkiego, co mu się podobało. Używał oszczepu, maczugi, młota, ale łuku, motyki czy topora jeszcze nie znał. Nawet nie myślał o uprawie roślin czy hodowli zwierząt. Żył z tego, co znalazł czy upolował. Wyszedł z Afryki, skolonizował nie pokrytą lodem część Europy, w Azji dotarł do Indochin, a więc także w okolice Toby. Nagle ziemia się zatrzęsła, rozległ się piekielny ryk, a z potężnej góry wytrysnęła w górę chmura ognia, kamieni, pyłów i gazów. 2,8 tys. kilometrów sześciennych ognia! Co nie zginęło od spadających kamieni, potoków płonącej lawy czy spływającej z góry chmury piroklastycznej, która piekła i dusiła wszystko na swojej drodze, to zginęło nieco później. I to było znacznie gorsze. Bo lawa, kamienie i spływ piroklastyczny niszczyły wszystko w promieniu nie większym niż kilkadziesiąt kilometrów. Na Półwyspie Malajskim zaległa 9-metrowa warstwa popiołów. W odległych o ponad 2 tysiące kilometrów Indiach – 15-centymetrowa. A pyły i gazy, które wybuch wyrzucił na wysokość kilkudziesięciu kilometrów, do stratosfery, a nawet mezosfery. Pyły rozsnuły się po całej Ziemi, zasłaniając Słońce. Tlenki siarki związały się z parą wodną tworząc kwas siarkowy, który odbijał promienie słoneczne. Zapadła ciemność i mróz. W całym niemal świecie temperatura spadła poniżej zera. W krótkim okresie wyginęło wiele gatunków roślin i zwierząt. Neandertalczyk, przystosowany do zimnego klimatu, gwizdał sobie na to. Ale przyzwyczajony do ciepła człowiek rozumny cierpiał. I ginął. W końcu ocalała grupka nie liczniejsza niż kilkanaście tysięcy osobników, które uchowały się tam, gdzie było trochę cieplej. I z nich rozwinęła się współczesna ludzka populacja.

Ale ciekawa jest nie tylko prehistoria Toby, lecz także jej współczesność. Wyspę Samosir jeszcze sto lat temu zamieszkiwali kanibale. Zostali wszakże wytępieni przez mieszkające w pobliżu plemię Bataków oraz ekspedycje holenderskie. Ciekawi są sami Batakowie, znani z charakterystycznych, rogatych domów, tkanin, rzeźby oraz wspaniałych wyrobów złotniczych. Przez holenderskich kolonizatorów byli uważani za wyjątkowo dzikich i bitnych wojowników. Podobnie i teraz; rządzący Indonezją Jawajczycy, mimo wyznawania islamu, tolerują protestantyzm połowy Bataków, bo wiedzą, że próba nawracania skończy się krwawą wojną. Batakiem jest m. in. prof. Pantur Silaban, jeden z najwybitniejszych kontynuatorów Alberta Einsteina.

W wodach jeziora pływają m. in. znane z akwariów gurami olbrzymi, gurami dwuplamisty, żmijogłów paskowany, razbory itp.

Galeria zdjęć

Google Maps

Komentarze